Pierwszy urlop z dzieckiem w ciepłych krajach

kaboompics_Together at the beachSezon urlopowy dopiero się zaczyna, my niestety właśnie wróciliśmy z naszych letnich wakacji kilka dni temu. Na świeżo z naładowanymi bateriami napiszę Wam o moich spostrzeżeniach.

Podróżowaliśmy pierwszy raz z naszym 15 miesięcznym dzieckiem do ciepłych krajów. Zdecydowaliśmy się lecieć na początku czerwca, przed sezonem urlopowym licząc na mniejsze temperatury i mniejszą liczbę turystów. Naszym celem podróży była wyspa Korfu w Grecji. Gdybyśmy się jednak mieli jeszcze raz zdecydować na to państwo prawdopodobnie wybralibyśmy się w maju na wakacji. W czerwcu było bardzo gorąco, temperatury sięgały około 30 stopni.

Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na podróż w większym gronie, tzn. cztery trzyosobowe rodziny, każda z dzieckiem. Szczerze polecam, jeśli macie zgraną paczkę przyjaciół i rodzeństwo. Dzięki temu dzieciaki się razem bawiły, a dorośli mieli doborowe towarzystwo 🙂  Jako, że jedziemy w większej grupie, myślę, że najlepiej wybrać się na 10/11 dni. Tydzień jak dla mnie to za krótko, a 2 tygodnie za długo, można wtedy łatwo popaść w konflikt.

Zatrzymaliśmy się w hotelu Gelina Village w Acharavi, jakieś godzinę drogi z lotniska w Korfu. Jest to rozległy kompleks budynków z pokojami hotelowymi, restauracjami, barami, basenami, plażą, aqua parkiem, kortem tenisowym, Spa, siłownią, klubem dla dzieci i wiele innych. Szczerze nie skorzystaliśmy ze wszystkich atrakcji, które oferował hotel. Pomimo pewnych mankamentów oceniam go 9 na 10, a więcej na trip advisor

https://pl.tripadvisor.com/Hotel_Review-g670539-d244519-Reviews-Gelina_Village_Hotel_Resort-Acharavi_Corfu_Ionian_Islands.html

Co zabrać ze sobą? Najlepiej przed wyjazdem poczytać opinie na temat hotelu i okolicy na internecie. Oczywiście niektóre trzeba brać z przymrużeniem oka, bądźmy rozsądni. Jak wiadomo rzeczy do zabrania w podróż dla mniejszych dzieci jest o wiele więcej niż dla starszych, a i tutaj w sieci można znaleźć przykładowe listy na wakacje, które można wydrukować i zmodyfikować według własnych upodobań. Ja zawsze się pakuję się według listy i muszę przyznać, że to dużo pomaga.

Nie będę tutaj analizowała każdego bagażu, który zabraliśmy, a wypunktuję tylko pokrótce rzeczy nieoczywiste, a praktyczne. Z pewnością je weźmiemy na kolejny wakacyjny wypad.

  1. Ubezpieczenie, za granicą i przy małym dziecku to podstawa. My niestety musieliśmy skorzystać z lekarza i pokryć koszty leczenia, teraz czekamy na zwrot z firmy ubezpieczeniowej. Warto również wyrobić całej rodzinie Europejskie Karty Zdrowia.
  2. Jadąc w nieznane dla dzieci pijących mleko modyfikowane, najlepiej wziąć ich ulubione mleko. Naszej skończyło się 2 dni przed wyjazdem, w sklepach nie było tego mleka, a innego Młoda nie chciała jeść. Dodatkowo dzieciom, które jeszcze wszystkiego nie jedzą warto wziąć kaszki i obiadki, przynajmniej na kilka dni. Moja powoli zajada ludzkie jedzenie, ale wzięłam jej kaszkę na śniadanie i kolację, którą dostawała od czasu do czasu.
  3. Nocnik podróżny – my ćwiczymy Młodą na nocniku od 7 miesiąca. Zawsze załatwia grubszą sprawę rano, więc żeby nie wyszła z wprawy wzięliśmy ze sobą nocnik. Polecam Potette Plus, jest to lekki rozkładany nocnik na który nakłada się jednorazowe woreczki. Nie trzeba go czyścić, a dla starszych dzieci sprawdza się jako nakładka na toaletę. Do najwygodniejszych nie należy, ale w końcu to podróżny nocnik.
  4. Pieluszki do pływania, jak dla mnie hitem jest pieluszka wielorazowa. My ją w tym roku wypróbowaliśmy i jesteśmy bardzo zadowoleni.  Warto przy sobie mieć również kilka jednorazowych pieluszek do pływania.
  5. Elektroniczna niania – sprawdza się gdy rodzice są w pokoju obok lub na tarasie
  6. Chociaż na początek wyjazdu warto zaopatrzyć się w kremy z filtrem, dla dzieci wiadomo 50tka.
  7. Buty do wody – u nas wszystkie dzieciaki zdarły sobie stopy w basenie, żeby tego uniknąć warto im ubierać im buty do wody.
  8. Coś na komary – nie jestem fanką klimy, dlatego często wietrzyliśmy pokój i niestety mieliśmy komary. Naszą Młodą pomimo bransoletek, kremów, itp. pogryzły komary. Moskitiera dopiero dała radę.
  9. Kocyk bambusowy przetestowany przez moją siedmio-miesięczną chrześnicę. W lecie chłodzi, w zimie grzeje i chyba coś w tym jest, bo Mała się nim zakrywała cała w upalne dni. Jak my przetestujemy to damy znać w kolejnym poście.
  10. Warto nagrać jakieś bajki i piosenki na telefon, umilą podróż i nie tylko.
  11. Dla dorosłych:   stik do robienia wspólnych zdjęć i korkociąg dla koneserów wina.

Czego następnym razem bym nie pakowała do bagażu?

  1. Sprzętu do pływania: wzięliśmy ze sobą koło ratunkowe i kamizelkę ratunkową, które zajmowały pół walizki, w rzeczywistości nasza najlepiej się czuła w pływaczkach zakupionych na miejscu.
  2. Założyliśmy małej tylko raz albo dwa strój kąpielowy, o wiele lepiej się sprawdziły majteczki do pływania. Może wezmę następnym razem strój, ale tylko jeden.
  3. Dla całej rodziny do ciepłych krajów nie brałabym tyle ciepłych ciuchów. Wszędzie są sklepy, a to tylko zajmuje miejsce w walizce. Trzeba coś mieć w razie w., ale bez przesady.

Nasze wakacje już się skończyły, a Wy gdzie w tym roku się wybieracie? Może chcecie dodać własne spostrzeżenia.

 

 

Advertisements

Helo, jest tam kto!

IMG-20170321-WA0000

Mój pierwszy post, narazie piszę do siebie 🙂

Mam na imię Ewa, jestem 33 latką, szczęśliwą mamą i żoną.

Mieszkamy za granicą, z dala od rodziny. Moja córeczka ma na imię Joanna i skończyła niedawno roczek.

Chodzi do przedszkola, ja pracuję na pół etatu, a mój mąż czasami mi się wydaje, że na dwa etaty.

Jesteśmy normalna rodziną, która uczy się żyć ze sobą z różnymi skutkami.

Mama na pół etatu powstała przede wszystkim z myślą o mamach zabieganych i zapracowanych, a zarazem ambitnych.

Podzielę się tu z Wami moimi doświadczeniami dotyczącymi wychowaniem i opieką nad dzieckiem, mężem 🙂 i domem, a także całym moim życiem.

Jest to też miejsce, do którego Ja zawsze będę mogła zajrzeć, powspominać i poszukać inspiracji.

Mamy wszystkich narodów łączcie się!!!

Miłego czytania!!!

PS. Zdjęcie przedstawia moje stopy w skarpetach nie do pary. Pary się pokończyły, a coś na nogi trzeba założyć.