Jak zabezpieczyć kominek?

20171028_085419

Miał być post o bezpiecznym domu dla dzieci, wydaje mi się, ze prędzej czy później sami do tego
dojdziecie. A jeśli chcecie usłyszeć na ten temat więcej to dajcie znać.
Nie wiem jak w Waszych domach, ale w irlandzkich dużo kominków jest elektrycznych lub gazowych.
Nam się dostał kominek gazowy można powiedzieć, że w stanie surowym. Jego podstawa
wykonana z czarnego marmuru o ostrych krawędziach. Niezabezpieczony stanowi zagrożenie dla dzieci jak i dorosłych.

Muszę jeszcze dodać, to że ani razu nie używaliśmy kominka, nie znaczy, że całkowicie z niego chcemy zrezygnować. Chciałam go tylko zabezpieczyć.
Tym razem na ratunek nie przyszedł mi internet, wymyśliłam więc sama jak przystosować kominek do życia w rodzinie, a wykonanie zleciłam
mojemu perfekcyjnemu i niezastąpionemu mężowi.
Krótki opis wykonania.
Materiały potrzebne do pracy:
– w miarę gruba karimata
– 4 puzzle maty
– kawałek kartonu
– taśma dwustronna
– nożyk do cięcia
– ołówek
Zaczynamy: wymierzamy karimatę od podstawy kominka tak żeby przykryć nią
wszystkie ostre krawędzie. Usuwamy zbędne kawałki i za pomocą taśmy dwustronnej mocujemy.
Następnie dziurę kominka zaklejamy kartonem.
Wymierzamy puzzle tak żeby przykleić je do ściany kominka i całość mocujemy.
Zainwestujcie w dobrą taśmę, nasza po kilku miesiącach użytkowania odkleja się od kominka.
Tragedii jednak nie ma. Kominek zabezpieczony, często przy nim siadamy i bawimy się z Małą.
Może Wy macie jakieś autorskie pomysły jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci w domu?

Advertisements

Jak zająć dziecko chcąc coś zrobić w domu?

kaboompics_Child reading a comic story

Macierzyństwo moim zdaniem najszczęśliwszy okres w życiu, ale również najbardziej wymagający wysiłku. Muszę przyznać, że przed urodzeniem dziecka miałam całkiem inne wyobrażenie na ten temat. Myślałam mianowicie, że mała będzie jadła i spała, a ja zanudzę się z nią w domu. Jakież było moje rozczarowanie, gdy się okazało, że je co trzy godziny ssąc godzinę cyca, a jak nie śpi to płacze, bo ma kolki.

Dziś kilka moich porad czym zając dziecko, żeby można było coś zrobić w domu. Chcę tylko dodać, żeby wrzucić trochę na luz. Co zrobimy to zrobimy, resztę zrobimy później. Najważniejsza jestem Ja i dziecko.

Można zawsze poprosić o pomoc rodziców, męża, znajomych, co jednak jeśli zostaliśmy ze wszystkim sami.

  1. Drzemka –  jak dziecko śpi w ciągu dnia to dużo można ogarnąć. Im starsze tym mniej śpi. Co wyniosłam ze swojego rodzinnego domu i dalej kontynuuję to drzemka poobiednia. Należy się wszystkim, rodzicom i dzieciom. Nawet pół godziny regeneruje baterię i daje siły do wieczora. Ja jak jestem nie wyspana to chodzę zła, więc staram się żeby tak nie było. Co jeśli Twoje dziecko budzi się w środku nocy i nie chce spać. Ja zazwyczaj biorę je          do naszego łóżka i tak śpi trochę u siebie, trochę u nas. A jak budzi się wcześnie rano i rozrabia, dostaje zabawki do łóżka lub łóżeczka i to ją zajmuje na chwilę.
  2. Prasowanie – jak małe nieraczkujące i niechodzące dziecko, można je położyć na macie edukacyjnej obok. Przy większym dla bezpieczeństwa radzę to robić jak śpi. Wpadłam na jeszcze jeden pomysł, zabezpieczyć bramką dziecka pokój, a prasować w sąsiednim pomieszczeniu, mając je na oku.
  3. Gotowanie – małe dziecko można włożyć do wózka lub bujaczka, niech obserwuje nas w akcji. Starszakom proponuje siedzonko do karmienia z zabawkami na tacce lub po prostu posadzić na jakimś kocyku lub macie. Nie wytrzyma długo, ale zawsze to coś.
  4. Odkurzanie – jak nie boją się odkurzacza to mogą obserwować z łóżeczka, kojca lub wózka. Moja roczna pociecha zaczyna powoli odkurzać ze mną, czyli biega za odkurzaczem. Oczywiście proszę uważać na kable i kontakty elektryczne.
  5. Mycie podłóg – w tym wypadku trzeba dziecko zabrać z podłogi. Jak jestem sama w domu, wkładam Mała do kojca z zabawkami, a jak marudzi to włączam jej na chwilę bajkę. Nie jestem zwolenniczką telewizora grającego 24h na dobę, tabletów i telefonów dla dzieci, ale niestety prędzej czy później nasze pociechy się z nimi zetkną. Jak kojec z zabawkami znudzi się Waszym dzieciakom, można do niego wrzucić kolorowe plastikowe piłeczki. Moja miała z nimi niezłą frajdę.
  6. Jedzenie posiłków – gdy mamy do czynienia z małym dzieckiem, zazwyczaj leży koło nas w wózeczku i obserwuje, większe sadzamy do krzesełka z zabawkami. Moja Młoda już je razem z nami, zanim pogryzie swoja jedzenia, to ja też zdarzę wziąć kilka kęsów ze swojego talerza. Czasami pozwalam jej samej jeść i mam wtedy czas zjeść, pozmywać i wypić kawę.
  7. Kiedy dziecko jest starsze można je zachęcić do pomagania – np. moja Młoda jak wieszam pranie to podaje mi klamerki. Oczywiście to może się zmienić za jakiś czas, ale warto próbować.
  8. Jak dziecko się niecierpliwi – i tu już niezależnie od sytuacji u nas sprawdza się smoczek lub przekąski takie jak biszkopty lub rodzynki. One to uwielbiają.

Pamiętajcie czysty dom, nie oznacza szczęśliwego domu. Pozwólmy sobie na trochę relaksu i pobawmy się chociaż ze swoimi dzieciakami. One najbardziej potrzebują teraz naszej uwagi.

A jakie są Wasze sposoby na maluchy? Podzielcie się swoją wiedzą.

 

 

Baby Shower po polsku

g

Ten zwyczaj przyszedł do nas ze Stanów Zjednoczonych. Coraz bardziej popularna wśród polskich celebrytów i ogólnie Europejczyków. Impreza organizowana na kilka tygodni przed narodzinami dziecka, może to i lepiej, bo to ostatni gwizdek kiedy przyszła mama ma trochę wolności i czasu tylko dla siebie.

Osobiście początkowo byłam niechętnie nastawiona do Baby Shower, tym bardziej, że nie miałam dziecka, ani się go nie spodziewałam. Brałam udział w kilku przyjęciach i na szczęście jedno było zorganizowane dla mnie, dodam – przyjęcie niespodzianka.

Zmieniłam zdanie na temat Baby Shower po mojej imprezie i narodzinach dziecka. Uważam, że jest to świetna okazja, żeby się spotkać ze znajomymi, zrelaksować się i przez chwile zapomnieć co nas czeka. Kolejnym plusem są prezenty otrzymane w tym dniu oraz świetna zabawa.

Moim zdaniem najlepiej je urządzić Baby Shower w babskim gronie, zostawiając dzieciaki pod opieką mężczyzn, zresztą oni się jeszcze będą mieli okazję spotkać na pępkowym.

Jeśli jesteśmy „obrzydliwie bogaci” mamy szerokie pole do popisu. Natomiast jeżeli liczymy się z groszem najlepiej urządzić taką imprezę w domu. Może to być tak jak w moim przypadku przyjęcie niespodzianka, tylko proszę za bardzo nie zaskakiwać przyszłej mamy, żeby nie doprowadzić do przedwczesnej akcji porodowej.

Każda uczestniczka może przygotować coś do jedzenia i przynieść ze sobą. Jakaś zdolna kobitka może upiec torta lub ciasto. Warto również zadbać o trunki, to że ciężarna nie pije, nie znaczy że reszta ma z tego powodu cierpieć 😉

Dom można udekorować balonami i  dziecięcymi ciuszkami. Dla tych co mają więcej czasu radzę zrobić samemu jakieś dekoracje lub transparent.

Na takiej imprezie nie może zabraknąć prezentów, aby się nie powtarzały warto skorzystać z listy prezentów przygotowanej przez przyszłą mamę. Moim zdaniem strzałem w dziesiątkę jest ręcznie robiony tort z pieluszek i innych dziecięcych gadżetów, a także niezawodne vouchery na zakupy.

Warto pomyśleć o atrakcjach takich jak: kalambury, konkurencje zręcznościowe np. przewijanie pieluszki, quiz, wróżby, domowe SPA,bingo, malowanie brzucha itp. U mnie pojawiły się również karty z życzeniami dla dziecka, które każda z uczestniczek Baby Shower miała wypełnić. Trzymam je do dzisiaj na pamiątkę.

Czas szybko mija na dzieleniu się ciekawymi historiami, radami i doświadczeniami.

Ja osobiście z przeciwniczki Baby Shower stałam się zwolenniczką. Polecam spróbować chociaż raz, najlepiej na własnej skórze. A jakie są Wasze odczucie? Byłyście na takiej imprezie?

Sposoby na przeziębione dziecko

20170506_133400Temat jak dla mnie rzeka, Młoda co 2 tygodnie chora, bo chodzi do przedszkola. Mam jednak nadzieję, że na któreś z Waszych dzieciaków podziała. Ja cały czas się dokształcam w tym temacie i postaram się podzielić się z Wami moimi sposobami.

Mi najlepiej w punktach, no to lecimy:

  1. Na wzmocnienie odporności u dziecka podaję multiwitaminy, z tego co pamiętam są one przeznaczone dopiero dla dzieci powyżej pierwszego roku życia, ale Polska jest bogatym krajem w lekarstwa, więc warto podpytać w aptece. Poniżej roczku podawałam witaminę D i od czasu do czasu sok z wyciśniętych pomarańczy.
  2. Oprócz tego wyczytałam, że warto podawać dzieciom probiotyki, chronią one jelita przed złymi bakteriami, jednak rezultaty są po kilku miesiącach stosowania. Probiotyki można podawać poniżej roczku. w internecie na ten temat różne opinie. Ja osobiście małej codziennie podaję jogurt, a przy kuracji antybiotykowej i kilka dni po probiotyki z apteki.
  3. Przy katarze niezastąpiona jest sól fizjologiczne, pryskamy kilka razy dziennie.
  4. Niedawnym naszym odkryciem jest aspirator do nosa, która podłącza się pod odkurzacz. O ile normalny aspirator nie został zaakceptowany przez dziecko, o tyle ten po kilku płaczliwych próbach “zaprzyjaźnił” się z moim dzieckiem. Uważam, że jest to bardzo dobra metoda, ponieważ małe dziecko nie jest w stanie wydmuchać sobie nosa, a tym samym usunąć tzw. smarki.
  5. Kolejną metodą na katar i kaszel jest inhalator. Na rynku są między innymi dwa typy inhalatorów. Na baterię i na prąd, ja do domowego użytku polecam inhalator na prąd z powodu szybkości i większej mocy. Inhalator na baterię sprawdza się w podróży ponieważ zajmuje mniej miejsca i mniej waży. Czym inhalować? Do niedawna inhalowałam solą fizjologiczną, którą można w aptece dostać bez recepty. Jednak na silniejsze przeziębienie objawiające się gęstym katarem i silnym, suchym kaszlem polecono nam roztwór hipertoniczny z kwasem hialuronowym (Nabu Dose). Jesteśmy na etapie testowania, dopiero pierwszy dzień, ale jak poszperacie w internecie to naprawdę ma dobre opinie. W aptece (polskiej) bez recepty. Ważna sprawa, inhalacje podajemy do godziny 17stej, żeby dziecko nie miało duszności w nocy.
  6. Kiedy Młoda ma katar, jak śpi, pod materac kładę jej poduszkę, tak, żeby nie spała na płasko i katar mógł swobodnie spływać.
  7. Syropy – poniżej roku mały wybór, powyżej troszkę większy. Syropy wykrztuśne podawać kilka godzin przed snem, żeby się dziecko  wykaszlało przed snem.
  8. Maści rozgrzewające – smarować plecki i stopki. Nie wiem czy pomagają, ale my stosujemy. Nie stosujemy przy gorączce.
  9. Olejki do inhalacji – przy łóżku dziecka w bezpiecznej odległości kładę mały kubeczek z gorącą wodą i kilkoma kroplami olbas, żeby jej się lepiej oddychało.
  10. Spraje do nosa – skonsultować z lekarzem rodzinnym.
  11. U nas podejrzewali ostatnio alergię u dziecka – dlatego dostała leki przeciwalergiczne.
  12. Przy ząbkowaniu dzieci często się ślinią, wkładają rączki i inne przedmioty do buzi, a co za tym idzie chore gardełko i większa podatność na infekcje. Zaczęliśmy stosować spray dezynfekujący do gardła.
  13. Nie przegrzewanie dziecka – najlepiej je ubrać na cebulkę. Pamiętać o zasadzie jak mi jest ciepło, tak samo też dziecku. A dla ciepłolubnych, że mi jest zimno to nie znaczy,że dziecku.
  14. Codzienne spacery – oczywiście nie przy gorączce.
  15. Hartowanie dziecka – kiedy jest zdrowe.
  16. Częste wietrzenie mieszkania/domu, zwłaszcza przed snem.
  17. Odpowiednia temperatura w domu –  od 19stu do maksymalnie 21 stopni.
  18. Zastanawiam się również nad odświeżaczem – oczyszczaczem powietrza, to moja ostatnia deska ratunku.

Podsumowując irlandzcy lekarze zazwyczaj zalecają mojemu dziecku lek przeciwgorączkowy i sól fizjologiczną przy przeziębieniu. Polscy mają większe pole do manewru. Z drugiej strony nie chcę jej faszerować antybiotykami, ale czasami tylko to pomaga.

Asia chodzi do przedszkola, więc pewno stamtąd łapie częste infekcje. W dodatku ząbkuje, aktualnie tylne zęby wychodzą i naprawdę dają jej w kość.

Rozpisałam się tutaj o różnych metodach, jednak jak wspominałam my nie znaleźliśmy cudownego środka.W dodatku jak Młoda łapała, to zaraz i ja. Całą zimę byłyśmy chore, nadzieja w lecie.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Wasze dzieci też tak chorują? Jakie są Wasze sposoby walki z przeziębieniem?

Trzymajcie się zdrowo !!!

 

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim

20170330_161655

My mieszkamy w Irlandii, więc realia są troszeczkę inne niż w Polsce. Pozwolę sobie pokrótce przybliżyć te różnice.

W Polsce kobiety w ciąży często idą i to wcześnie na chorobowy, opłaca im się to, dostają z tego co wiem prawie całą pensję. W Irlandii, jeżeli nie ma zagrożenia dla życia dziecka, przyszła mama pracuje jak najdłużej i zaczyna swój urlop macierzyński zazwyczaj 2 tygodnie przed porodem. Chorobowe jest płatne dopiero powyżej 2 tygodni niedyspozycji i jest to stała stawka, zazwyczaj niższa niż normalna pensja.

Płatny macierzyński w Polsce trwa rok, w Irlandii 3 miesiące z możliwością przedłużenia do prawie sześciu miesięcy. Wiadomo zawsze mogłoby być gorzej, tak jak w USA gdzie młode mamy mają tylko 2 tygodnie urlopu macierzyńskiego.

Każda mama, obojętnie gdzie mieszka, prędzej czy później musi podjać decyzję, czy wrócić do pracy, czy zostać w domu z dzieckiem. Bierze wtedy pod uwagę kilka czynników, przede wszystkim dobro dziecka i aspekt finansowy.

Czy damy radę? Kto się zajmie dzieckiem, jak wrócę do pracy? Czy nie za wcześniej? Może zostać w domu? Czy dziecko sobie poradzi? I wiele innych pytań nasuwa się w głowie i nurtuje każdą z nas.

Warto się zastanowić, co nam się bardziej opłaca, powrót do pracy, czy pozostanie z dzieckiem w domu. Jeśli to pierwsze, kto się zaopiekuje naszą pociechą, gdy my będziemy w pracy. Tutaj opcji jest kilka:

  • praca zmianowa – możemy wymieniać się z partnerem; jeden pracuje, drugi siedzi z dzieckiem w domu i na zmianę. Plusem jest to, że nie ponosimy dodatkowo kosztów na opiekę, minusem rzadko się widujemy i trudno nam wypocząć po nocnej zmianie;
  • babcia, dziadek, rodzina – moim zdaniem jedna z lepszych opcji, ponieważ mamy zaufanie do najbliższych, wiemy, że dziecko jest w dobrych rękach;
  • niania – przeze mnie nie przetestowana, są różne nianie i różne historie, moim zdaniem im lepiej im płacisz, tym lepiej zajmują się Twoją pociechą. Mnie niestety na dobrą nianię nie było stać.
  • żłobek – plusem jest kontakt z dziećmi i praca w grupie, największym minusem choroby, które dzieci sobie przekazują.

Radzę zrobić sobie kalkulację kosztową, wypisać za i przeciw, przeanalizować wyniki i wybrać najlepsze rozwiązanie. Łatwo się mówi, prawda:) Opowiem Wam teraz moją historię.

Też przez to przechodziłam i z bólem serca zostawiałam moje maleństwo. Ja, jako wydaje mi jedna z nielicznych mam w Irlandii, wróciłam do pracy gdy mała miała prawie 6 miesięcy. Jak już wspominałam mieszkamy za granicą z dala od rodziny. Jednak żeby mój powrót do pracy nie był tak drastyczny, poprosiłam mojego tatę o pomoc. Miałam wiele obaw, martwiłam się na początku, że będę o niej cały czas myśleć i płakać. Początki były ciężkie, nie powiem, jednak z czasem praca stała się dla mnie odskocznią. Wiem, że to dziwne, ale idę do niej z przyjemnością i ładuję baterię. Wracam stęskniona i szczęśliwa do zadowolonej i szczęśliwej córki. I tak nam mija tydzień za tygodniem.

Wróciłam do pracy na 3 dni w tygodniu, co uważam za idealne rozwiązanie na początek. Przyjechał do nas na 1.5 miesiąca moj tata i opiekował się wnuczką bardzo dobrze, czasami do przesady 🙂 Młoda miała zapewnione spacery, zabawę i wszystko czego tylko pragnęła. Dodatkowo tata pomagał mi w domu i był moim życiowym towarzyszem, gdy męża nie było w domu. Tata z nami mieszkał, co na dłuższą metę nie jest dobrym rozwiazaniem, ale daliśmy radę i do dziś pozostajemy w dobrych relacjach.

Ten czas nam szybko minął i trzeba było szukać dalej.Odwiedzilam kilka przedszkoli zanim ostatecznie podjeliśmy decyzje. Na szczescie w mojej okolicy otworzyło się polskie domowe przedszkole. Dzieciaki były troszke starsze od mojej, ale dzięki temu miała się od kogo uczyć i obserwować.Nasza córa mając 7m-cy poszła do przedszkola,nie protestowala,nie płakała,wręcz przeciwnie bardzo sie cieszyła.Dzieciaki ją zaakceptowaly,a mi kamień z serca spadł widząc ją taką szcześliwą.

Integruje się z dziećmi,rozwija się,bawi, wraca wykończona,ale uradowana. Jedynym minusem są częste choroby,które łapie od innych.Co jakieś 2 tygodnie jest przeziebiona,my zresztą też. Miejmy nadzieję,że wkrótce jej odporność się wzocni i nie będzie tak czesto chorować.Często mam dylemat czy nie lepiej by było gdyby opiekowała sie nią niania,ale widząc ją szcześliwą w przedszkolu,nie mam sumienia jej tego zrobić.

Wybór przedszkola jest rownież ważny.Jak już wspominałam myśmy zdecydowali sie na domowe przedszkole ze wzgledu na atmosferę i małą liczbę dzieci,ktora intensywnie się powiększa. Kolejnym kryterium byl język polski. W przedszkolu panuje rodzinny klimat, każde dziecko jest traktowane indywidualnie.Dzieciaki mają codzień inne zajęcia (prace plastyczne,zumba,gimnastyka,logopeda i wiele innych ).Moja narazie nie bierze w wiekszości zajęć udziału, ale dużo obserwuje i powoli naśladuje dzieci.Prawie codziennie zamieszczane sa zdjęcia na facebooku,więc można podejrzeć swoją latorośl i pochwalic sie najbliższym.Panie są wykwalifikowane i z bagażem doswiadczeń,widać,że to jest ich pasja.Życzę każdemu z Was takiego przedszkola/żłobka.

Dla mnie to idealne rozwiazanie.Wiem,że każde z nas się realizuje, spełnia i ma trochę luzu.

A jaka jest Wasza historia?Wrociłyście do pracy czy siedzicie w domu?Odpowiedzcie sobie na pytanie,jesteście szcześliwe?Ja tak,jeśli Wy nie to najwyższy czas na zmiany.

Pierwsze Urodziny

Jesteśmy akurat po pierwszych urodzinach naszej córeczki, więc na świeżo postanowiłam o tym napisać. Zanim zabrałam się do ich organizacji trochę poserfowałam po internecie. Oczywiście, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik warto rozpocząć przygotowania z wyprzedzeniem. 

Oto jedne z ważniejszych punktów tej uroczystości:

  1. MIEJSCE – Myślę, że najlepiej zorganizować przyjęcie w domu, gdzie dziecko się czuje najbezpieczniej.  Tego dnia wystarczająco będzie miało wrażeń, więc nie ma sensu fundować mu dodatkowych.
  2. LISTA GOŚCI I CZAS – my listę gości uzależniliśmy od możliwości pomieszczenia ich w salonie. Chciałam żeby każdy się czuł w miarę swobodnie. Najlepiej żeby solenizantka się wyspała przed całym wydarzeniem, warto więc ustalić godzinę rozpoczęcia po drzemce dziecka. U nas była to godzina 15sta.
  3. UBIÓR – wiem, że to oklepane na maksa, ale dziewczynki przesłodko wyglądają w różu. Córa miała sukienkę w kolorze pudrowego różu, a ja z mężem różowe T-shirty. Ważne żebyśmy się czuli swobodnie, nie byliśmy wystrojeni, ale wyglądaliśmy odświętnie. Młodą zaraz po torcie przebrałam w wygodną, bawełnianą sukieneczkę.
  4. DEKORACJA – część zrobiona własnoręcznie (mam nadzieję, że z roku na rok będzie lepiej); część zakupiona w sklepie.
    • Kupione: baner z napisem HAPPY BIRTHDAY i balony.
    • DIY: kartonowa cyfra jeden (inspiracja z youtube); kwiatki z bibuły (youtube); napis z imieniem dziecka (na podstawkę styropianowa nakleiłam wydrukowana kartkę z imieniem dziecka i przykleiłam na gorący klej różyczki).Poniżej wklejam zdjęcia co po niektórych.
  5. ROZPOCZĘCIE – na początku zaprosiliśmy wszystkich na sesję zdjęciową. Zamówiłam z internetu kartonowe szablony, które mocuje się do drewnianych patyczków, a następnie przykłada do twarzy lub innych części ciała. Można porobić zdjęcia grupowe, osobno każdej rodzinie, dzieciakom, opcji jest wiele. Generalnie fajna zabawa i ciekawa pamiątka.
  6. FILM –  zmontowałam film przedstawiający rok życia córki. Była to kombinacja zdjęć i krótkich filmików. Puściliśmy go podczas uroczystości. Jako, że mieszkamy daleko od rodziny, mamy zamiar go im pokazać przy najbliższej wizycie w Polsce. Program do montażu w kolejnym moim poście. 
  7. DLA NAJMŁODSZYCH – z myślą o najmłodszych przygotowaliśmy kącik  z zabawkami. Każdy z nich dostał mały podarunek (puzzle i ludzika), które umiliły im ten wieczór.
  8. WRÓŻBA – przed dzieckiem ustawia się przedmioty, które symbolizują przyszły zawód/zajęcie dziecka. Może to być RÓŻANIEC – duchowny, KSIĄŻKA – naukowiec, TERMOMETR – lekarz, PIENIĄDZ – biznesmen, KIELISZEK – pijak, GRZEBIEŃ – fryzjer. Najlepiej ustawić maksymalnie 5 przedmiotów i sfotografować na pamiątkę wybór dziecka.
  9. PREZENTY – tutaj moim zdaniem temat rzeka, wybór w sklepach jest ogromny. Dla niechodzących dzieci, dobrym rozwiązaniem jest chodzik np. wózek dla lalki. Przydatne są również klocki, najlepiej piankowe, żeby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Moja Młoda najbardziej była zadowolona z huśtawki, która mogłyśmy powiesić w domu.

Mam nadzieję, że podsunęłam Wam trochę pomysłów. A może Wy macie jakieś ciekawe rozwiązania, spostrzeżenia lub pytania dotyczące przyjęcia urodzinowego? Komentujcie, czekam z niecierpliwością.